Życie w słoiku ... .  - Fragmenty - 3

 

ROZDZIAŁ 7
Gdzie Irena jest pochowana?
Kansas w lutym 2000


Kansas w lutym jest wymarłe i wietrzne, lód zamarza na pyskach cielaków dość nieszczęsnych, aby drzewa ich nie osłaniały od wiatru. Na bocznych dróżkach lód zamarza na beton, a prowincjonalne szkoły, takie jak liceum w Uniontown, często bywają zamknięte ze względu na pogodę. Ferie przeminęły; ludzie podatni na depresje od wątłego światła łatwo się złoszczą, jeśli nie popadli w głębokie przygnębienie.

Megan walczyła o siłę ducha.

W poniedziałek po Okręgowym Dniu Historii pismo Fort Scott Tribune zamieściło taką relację:


Dwudziestu jeden licealistow z Uniontown zdobyło nagrody i wyrożnienia w Dniu Historii Narodowej w Columbus. Jeden ze zwycięskich projektow, Życie w słoiku, stał się już tematem opowieści w lokalnych środkach przekazu. Liz Cambers, Sabrina Coons i Megan Stewart zajęły pierwsze miejsce w swojej kategorii za dramatyczne przedstawienie na temat Ireny Sendler, zapomnianej bohaterki z Holokaustu, ktora podczas II wojny światowej uratowała 2500 żydowskich dzieci od pewnej śmierci w Getcie warszawskim. Ten wstrząsający dramat będzie pokazany publiczności wieczorem w najbliższy czwartek w Kościele Metodystow w Uniontown.


* * *

Po Okręgowym Dniu Historii dziewczęta nadal ulepszały swój skrypt, ze świeżym optymizmem oraz determinacją. Liz i Megan wciąż nie szczędziły głów, dopracowując poszczególne linijki lub sceny, spotykając się na próbach, choć już nie tak zawzięcie.

Na dzień ich spektaklu w miejskim Kościele Metodystów trójka dziewcząt szykowała się po lekcjach. Megan przyszyła umyślnie postarzały brzeg do stroju pani Rosner. Sabrina sprawdzała emaile, a Liz grzebała w swoim plecaku.

„Nic nie przyszło z Polski?” pytała Megan, z góry znając odpowiedź. Każdy kolejny dzień bez wiadomości z Polski od Adama, syna Ireny, stanowił świeże rozczarowanie. „Nic”, odrzekła Sabrina

… Tego popołudnia zaczął padać śnieg i kiedy przyszedł czas na ich pierwszy publiczny występ, drogi stały się niebezpieczne, tak iż Kościół Metodystów napełnił się ledwie do połowy.

… Megan już nie musiała rezerwować dwóch miejsc w pierwszym rzędzie dla swoich rodziców, jednak zrobiła to, mimo wątpliwości, czy jej matka w ogóle się pojawi. Debra Stewart rozpoczęła drugą serię chemioterapii, toteż znowu była chora i słaba.

Żadna z nich wiele się nie spodziewała po spektaklu tego wieczora. Pan C. powitał niewielkie audytorium i wyjaśnił, jak ten projekt został „wymyślony i zrealizowany przez trzy odważnie i gorliwie zajmujące się nim młode niewiasty”. Wychwalał ich gruntowne badania i poświęcenie się dla spektaklu o szacunku dla innych i o niesłychanej odwadze jednej kobiety. Później będzie czas na pytania i odpowiedzi.

Megan wykonywała trzy role: Marii wspólnie konspirującej z Ireną, niemieckiego żołnierza i pani Rosner, Żydówki, którą Irena „przekonała do oddania swych dzieci” tuż przed tym, jak ona i jej mąż zostali wysłani na śmierć do Treblinki. Wypatrywała przez kurtynę i rozpoznawała przeważnie miejscowych, trochę starszych ludzi, nieliczne dzieci ze szkoły. Była też matka Sabriny, jej siostra Sarah, dziadek Bill i babcia Phyllis. Sabrina wyszła na scenę w nowym kostiumie, w płaszczu z 1939 roku. Poczekała, aż w nawie ucichły szmery i odgłosy poruszeń.

… Na widowni zaszeleściło i Megan dostrzegła w mroku żółty kombinezon, noszony przez jej matkę do chemioterapii, oraz ciemną, wielką postać ojca, sadowiącego ją na zarezerwowanym krześle. Matka pochwyciła jej spojrzenie i uśmiechnęła się.

* * *

Nie zaprzestały poszukiwań; i chociaż doskwierało to Megan, czuła się obowiązana czytać wszystko, co tylko mogła, o Getcie warszawskim. Najbardziej gnębiły ją fotografie, czarno-białe wizerunki zagłodzonych dzieci i sierot, wpatrujących się w nią przez tajemnicę czasu i dotkliwy mróz bolesnej chwili. Z pewnością wszystkie te dzieci umarły wkrótce po zrobieniu im tych zdjęć. To nie była już abstrakcja zwana „Holokaust” ani z wyobraźni poczęta rekonstrukcja w słowach; to były konkretne dzieci, tak rzeczywiste, aż miała poczucie, że mogłaby wejść w ich fotografie, lub też one mogłyby wyjść ze swojego piekła. Błagały ją ich twarze, wychudłe na szkielet, ich kościste dłonie wyciągały się do niej po chleb.

* * *

Po dalszych tygodniach bezowocnych poszukiwań informacji o Irenie Sendler Liz pożaliła się panu C.:

„Dlaczego to takie trudne? Chodzi mi o to, że ona jest bohaterką; robiła rzeczy zadziwiające. Dlaczego jej nie ma w każdej książce o historii? Dlaczego Polacy o niej nie wiedzą?” „Mnie to również zdumiewa, Liz”, odparł.

„Mogliby przynajmniej kwiaty położyć na jej grobie raz do roku, ale nikt nawet nie wie, gdzie ten grób jest. Kiedy znajdziemy jej grób, wyślę pieniądze do kogoś w Polsce, żeby kładł na nim kwiaty, przynajmniej w dniu jej urodzin.”

 

Copyright © for the Polish edition by A.M.F. Plus Group Sp. z o.o. 2013
Copyright © for the Polish translation by Robert Stiller 2013

     (   |   2   |  3  |  4  | ... następna strona>>)