Bitwa o Anglię - Fragmenty - 3

Nie tylko pułkownik Fink – którego samoloty bombardowały raczej lotniska Dowództwa Obrony Wybrzeża niż Dowództwa Lotnictwa Myśliwskiego, co było kolejnym rezultatem niedokładnych informacji dostarczanych przez Beppo Schmidta – nie odebrał rozkazu odwołującego atak. Kampfgeschwader 54 zbombardował lotniska w Odiham i Farnborough, z których żadne nie należało do Dowództwa Lotnictwa Myśliwskiego, a spore zgrupowanie dwusilnikowych myśliwców Bf 110, nie zdoławszy odnaleźć w chmurach bombowców, które miało osłaniać, przekroczyło linię brzegową na zachód od letniskowej miejscowości Bournemouth, mniej więcej osiemdziesiąt kilometrów od pozycji KG 54, i natknęło się na brytyjskie myśliwce. Ci Niemcy, którzy nie odebrali rozkazu (lub go zignorowali) i nie osiągnąwszy prawie nic, późnym rankiem powrócili do swoich baz, skarżyli się głośno – a najgłośniej robił to Fink – na brak osłony myśliwców, jak również na to, że urządzenie radiowe służące Brytyjczykom do wykrywania niemieckich samolotów wciąż funkcjonuje aż nazbyt skutecznie, na przekór twierdzeniom, iż cały system został wyłączony z akcji poprzedniego dnia. Fink stracił pięć bombowców, a wiele innych zostało uszkodzonych; KG 54 stracił cztery samoloty, a Zerstörergeschwader (ZG) 2 – jeden myśliwiec Bf 110. Mimo niepewnej pogody i porannej złej widoczności dywizjon myśliwski marszałka Parka nie miał żadnych trudności z wykryciem niemieckich bombowców – ten fakt uderzył Finka i wielu innych (ale najwyraźniej nie Beppo Schmidta) jako głęboko niepokojący i wart dalszego zbadania. (Trzeba zaznaczyć, że chociaż Fink był poruszony stratami KG 2, wynosiły one znacznie poniżej 5 procent, co Dowództwo Lotnictwa Bombowego RAF-u uznawało za „dopuszczalny” współczynnik strat podczas operacji).

Najwidoczniej Fink, podobnie jak wielu innych w Luftwaffe, zakładał, że naloty przeprowadzone dwunastego sierpnia poważnie osłabiły zdolność Dowództwa Lotnictwa Myśliwskiego do stawienia oporu, i był nieprzyjemnie zaskoczony liczbą brytyjskich myśliwców, które mimo to się pojawiły, oraz wyraźną łatwością, z jaką odnalazły niemieckie maszyny. Tak się złożyło, że Fink miał pecha zostać zaatakowanym przez kapitana Adolpha „Żeglarza” Malana z 74 Dywizjonu, rosłego pilota z Republiki Południowej Afryki, który okazał się jednym z najbardziej zaciętych, skutecznych i inteligentnych asów RAF-u w bitwie o Anglię. (Malan był autorem Dziesięciu reguł walki powietrznej, które wydrukowano w formie plakatu i wywieszano na lotniskach myśliwskich. Pierwsza reguła brzmiała: „Zaczekaj, aż zobaczysz białka jego oczu!”). Finka zaatakował również jeden z zaledwie dwóch Hurricane’ów w Dowództwie Lotnictwa Myśliwskiego, uzbrojony w dwudziestomilimetrowe działka zamiast karabinów maszynowych, a pilotowany przez porucznika Roddicka Lee Smitha ze 151 Dywizjonu. Wprawdzie cięższe działka i ich opasłe bębny amunicyjne ograniczały prędkość i zwrotność Hurricane’a, Smith jednak uważał, że „biją znacznie mocniej i na większy dystans”, i zdołał to przekonująco zademonstrować.

Ranek, chociaż chaotyczny, powinien być dla Niemców ostrzeżeniem, że Dowództwo Lotnictwa Myśliwskiego nie zostało poważnie nadwerężone w wyniku ambitnych operacji z poprzedniego dnia, a także wskazówką, że stworzony przez Dowdinga złożony, starannie przemyślany system kontroli radarowej i scentralizowanej kontroli naziemnej jest kluczem do wygrania bitwy. Niemiecka służba łączności donosiła, że wszystkie stacje radarowe znowu funkcjonują – Brytyjczycy wysyłali fałszywe sygnały, aby ukryć fakt, że stacja Ventnor na wyspie Wight wciąż jest w naprawie – ale ta wiadomość najwyraźniej nie zainteresowała nikogo w naczelnym dowództwie Luftwaffe, zapewne dlatego, że feldmarszałek


 

     (   |   2   |  3  |  4  | ... następna strona>>)