(   |   2   |


– Co? Co takiego? Gdzie?
Kamerdyner przyłożył palec do ust.

– Podobno w lampce przy łóżku. I to nie wszystko. Odkąd przyjechałem, cały pałac pełen był rozlicznych robotników, ale tego ranka wszyscy się ulotnili jak dzieci, gdy zbiją szybę. Teraz mamy dziwnie wyglądającą służbę w białych kurtkach. Jeden od lunchu już trzy razy polerował balustradę przed drzwiami. Podejrzanie się zachowuje, tyle mogę powiedzieć.
Musi należeć do YMCA, czy jak to się tam nazywa.

– NKWD, ty cholerny głupcze – mruknął Churchill, ostentacyjnie bębniąc palcami w wannę, by narobić jeszcze więcej hałasu. – Zatem towarzysz Stalin jak zwykle coś knuje. Nie miałem co do tego cienia wątpliwości. – Policzki znów mu się zaróżowiły. – Gdzie, mówiłeś, jest ta pluskwa?
– W lampce na nocnym stoliku.

Churchill ciężko ruszył w stronę łóżka. Nie dotykając lampki, przyjrzał się jej dokładnie. Początkowo niczego nie zauważył, wkrótce jednak dostrzegł dodatkowy kabel biegnący do otworu w listwie przyściennej, a po chwili uważnego wpatrywania się – także malutki mikrofon, ukryty w skomplikowanym wzorze liści na podstawie lampki. Odetchnął głęboko, uniósł lampkę, by zajrzeć od dołu, a następnie głośno odśpiewał kilka pierwszych taktów Rule Britannia, tak chrapliwie i fałszywie, że Sawyers aż się skrzywił.

– Brytyjczycy nigdy, przenigdy nie zostaną niewolnikami! – krzyknął na użytek tego, kto go słuchał. A następnie wypuścił lampkę z rąk. Upadła na podłogę i rozbiła się w kawałeczki. – Cholera. Ale ze mnie niezdara. – Uśmiechnął się kwaśno do służącego. – No, Sawyers, mów. Skąd się o tym, do diabła, dowiedziałeś?

– Od polskiego hydraulika. Powiedział, że potrzebuje naszej pomocy.
– Każdy Polak na tej planecie potrzebuje naszej pomocy.
Gdyby to tylko było możliwe! Co jeszcze mówił?
– że gdybym był Rosjaninem, miałbym już stopień co najmniej pułkownika.
– Gdybyś był Rosjaninem, Sawyers, zostałbyś rozstrzelany za nieustanną niesubordynację. A teraz, jeśli to nie za wielki kłopot, co z moim drinkiem?
– Wie pan, co myślę? – odrzekł kamerdyner, nie ustępując pola.
– Co takiego?
– że może rewolucja ma też jakieś dobre strony.

     (  |   2   |